Kotek "breloczek" o imieniu Gizmo dla koleżanki Ani w zamian za Wróżbitę Włodka ;D. I na pocieszenie, gdyby jej kot znowu zdecydował sie być na gigancie przez kilka dni :p
Najbardziej podobaja mi się jego wyłupiaste oczka, które zrobiłam z guzików odprutych kiedys od jakiegos starego swetra.
środa, 18 kwietnia 2012
wtorek, 17 kwietnia 2012
Kolejny
No to kolejny...
Szyję od dawna nie pamietam juz ile, zaczęłam w wieku około 6 lat, "szyjąc" ubranka dla lalek. Napisałam w cudzysłowiu, ponieważ nietrudno się domyslic, że miałam wtedy "ogromne" zdolności w tej dziedzinie i robiłam istne "dzieła sztuki" haha.
Zawsze szyłam ręcznie. Były to raczej przeróbki, choć zdarzyło się parę rzeczy uszytych od podstaw :)
Wychodziło różnie ale w końcu praktyka czyni mistrza :p
Odkąd 4 miesiące temu dostalam w prezencie maszynę do szycia, jestem w siódmym niebie :D.
Wiadomo, że maszyna ułtawia pracę, skracając czas szycia, a czas to przecież cenna rzecz ;)
Jestem osobą niecierpliwą i często przygotowanie doładnego wykroju i mierzenie co do centymetra, a później jeszcze perspetywa kilku godzin zszywania ręcznego- wszystko kończyło sie na pocięciu materiału i odłożeniu go w kąt "na później". Dlatego tak cenię moją Olgę :)
Próbuję szyć różne rzeczy. Używam materiałów z odzysku. Mam ich całe sterty zbierane przez lata, więc jest w czym pracować. Ciągle zresztą przybywa nowych- które dostaję od znajomych, lub kupuję w second-handach. Ich zaletą jest to , że mam je za darmo lub płacę grosze (a większość jest w naprawdę dobrym stanie) i nie ma taiego powodu do płaczu ja coś się nie uda. Po drugie- mały, ale zawsze- sposób na ograniczenie ilości odpadów ( nie wyladuja jutro na śmietniku, ale posłużą jeszcze parę lat jako torebka, poduszka, lalka... )
Subskrybuj:
Posty (Atom)
